Szlak na Praszywkę Dużą - Beskid Żywiecki z psem

Fun z chodzenia po górach z psem jest odwrotnie proporcjonalny do ilości ludzi spotykanych na szlaku. Zaza ma teraz 9 miesięcy i nadal uważa, że temu kto spojrzy na nią z aprobatą należy odwdzięczyć się czułym skokiem na klatę, lub ostatecznie zostawieniem pamiątkowego gluta ze śliny na spodniach.

Beskid Żywiecki z psem jest lepszy

Nasze górskie wyjazdy w ostatnim roku, to głównie Beskid Śląski i Żywiecki. W Beskidzie Śląskim mamy przekichane. Spaceruje tam sporo osób, a Zaza nie może pojąć dlaczego podchodzenie do obcych ludzi jest surowo zabronione. Jeszcze trochę czasu zajmie nam nauczenie jej mniejszego ekscytowania się przeróżnymi sytuacjami i między innymi z tego powodu wolimy Beskid Żywiecki. Dużo mniej ludzi, wyższe góry i bardziej dziko, chociaż poprzednia wyprawa na Wielką Raczę, skończyła się podobną jak w Beskidzie Śląskim pielgrzymką na szczyt w sporym tłoku. Jakoś nie przewidzieliśmy, że w przecudną, październikową niedzielę (klasyka Polskiej Złotej Jesieni), ktoś oprócz nas zechce wybrać się w góry, na całkiem popularny szlak.

Nasza trasa: Rycerka Dolna – Studencka Baza Namiotowa – Przełęcz Przysłóp Potócki – Praszywka Wielka- Rycerka Dolna

Przez 3 dni chodziłam uchachana, bo znalazłam dla nas przyjemną pętlę z wejściem na górkę o najlepszej nazwie ever, a mianowicie na Parszywkę. Dopiero gdy Andrzej w końcu usiadł do mapy, połowa uroku wycieczki prysła, bo Parszywka okazała się Praszywką. Prawda, że szkoda?

W tym roku szukałam przede wszystkim takich szlaków, żeby można było wrócić w miejsce startu, ale nie tą samą drogą. Zaza nie ma jeszcze roku, więc jeździmy w góry autem, żeby jej nie przemęczyć, a trasy muszą być stosunkowo krótkie z tego samego powodu. Szlak na Praszywkę Wielką to jedna z ostatnich pętli jakie nam zostały w Beskidzie Żywieckim, o przyzwoitej dla szczeniaka długości.

Rycerka Dolna – Studencka Baza Namiotowa pod Przysłópem Potockim

Zaparkowaliśmy w Rycerce Dolnej przy rozejściu się szlaku zielonego i czarnego. Nie ma tam parkingu, ale są na poboczu zatoczki, więc z parkowaniem nie mieliśmy problemu.

Wybraliśmy łatwiejszą opcję i ruszyliśmy zielonym szlakiem wzdłuż drogi asfaltowej. Po około 2,5 km, szlak odbił lekko w prawo. Po chwili przekroczyliśmy potok Rycerkę i weszliśmy na szlak dojściowy do bazy namiotowej. Szlak na trasie oznaczony jest zielonymi trójkątami. Na mapie papierowej ExpressMap z 2016 roku nie ma go wcale, a na internetowej mapie turystycznej jest oznaczony jako czarny lub zielony w zależności od tego czy ustawione jest wyświetlanie widoku  „mapa” czy  „sygnatura”.

Praszywka Wielka, Beskid Żywiecki, grzyby na szlaku

Większość szlaku dojściowego do bazy namiotowej biegnie w lesie. Po drodze jest jedno miejsce widokowe, ale stoi tam dom, który psuje panoramę. Trafiliśmy na deszczowy okres, dlatego ten fragment szlaku był mocno błotnisty, a przez część trasy płynęła woda, co wprawiało w zachwyt Zazę. Podejście jest łatwe (nieco ponad 200m przewyższenia na odległości 1,8 km) i powinno zająć 40 minut. Nam zajęło 2 godziny, bo ze wszystkich stron nasze oczy atakowały grzyby. Październikowy Beskid Żywiecki tętni życiem, nie mniej niż wiosną. Oprócz grzybów szlachetnych rośnie cała masa przedziwnych wytworów natury w kolorach jak z postapokaliptycznego filmu SF. No Bajka.

Praszywka Duża, Beskid Żywiecki z psem

Studencka Baza Namiotowa – Przełęcz Przysłóp Potócki – Praszywka Wielka

Baza namiotowa była pusta, bo sezon kończy się tam we wrześniu. Opuszczone chatki, wyludnione miejsce i do tego mroczna pogoda z czarnymi chmurami zrobiły w bazie klimat taki jak fioletowe i turkusowe grzybki, które mijaliśmy w lesie. Jakby przetoczyła się tu radioaktywna zombiakowa apokalipsa. Byliśmy zachwyceni.

Baza namiotowa Przysłóp Potócki

Droga z bazy namiotowej na przełęcz

Od bazy, przez przełęcz Przysłóp Potócki na szczyt Praszywki idzie się czarnym szlakiem i do pokonania jest 1,6 km z podejściem 200m. Widoki z bazy są, ale bez przesady. Nie ma w niej za to żadnych tabliczek informujących gdzie szlaki biegną dalej. Czarny szlak skręca tu w jedną stronę na Praszywkę i dalej schodzi do Rycerki Dolnej czyli naszego punktu docelowego. W drugą stronę idzie na Bendoszkę Wielką i dalej do schroniska pod Przegibkiem. Można się pomylić.

Widok z Przełęczy Przysłóp Potócki

Jesienny Beskid Żywiecki z psem – Przełęcz Przysłóp Potócki

Z bazy na przełęcz idzie się kilka minut lekko w dół. Dalej w stronę Praszywki też jest łatwo miło i przyjemnie, aż do ostatniego odcinka. Ostatni fragment podejścia jest krótki, ale za to treściwy i dał nam trochę w kość.

Rzut oka za siebie przed szczytem Praszywki

Tuż przed szczytem spotkaliśmy salamandrę plamistą. Jestem przyrodniczo kompletnie zakręcona, więc przez kilka minut zrobiłam temu stworu więcej zdjęć niż Zazie przez cały dzień, a miejsce na kartach pamięci do aparatu skończyło mi się przedwcześnie. Andrzej już ledwo dyszał więc nie docenił należycie spotkania, a Zaza doceniłaby je za to na pewno, gdybyśmy jej na to pozwolili.

Ze szczytu Praszywki Wielkiej widoki są zacne. Nie spędziliśmy tam dużo czasu, bo wiało niemożliwie, a piesa nie wzięła ze sobą  (bo jeszcze nie ma) żadnej kurteczki.

Praszywka Wielka – Rycerka Dolna

Przy zejściu ze szczytu chwile zajęło nam zorientowanie się, która droga jest właściwa (tą w prawo nie idźcie), bo oznakowanie na ich  rozstaju nie było dla nas jednoznaczne. Żeby dostać się z powrotem w miejsce startu w Rycerce Dolnej trzeba podążać dalej czarnym szlakiem. Widoków po zejściu ze szczytu nie było, ale wiatrołomy, zniszczone, martwe drzewa też robią wrażenie. Większa część szlaku jest dość stroma i niezbyt ciekawa. Trafiliśmy na okres po solidnych deszczach, więc było też błotnisto. Przyjemne panoramy pojawiły się jeszcze tylko raz, tuż przed samym zejściem do Rycerki.

Szlak pozytywnie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że pętla na marne trzy godzinki z hakiem, zrobi na nas szczególne wrażenie. Internety nie słyszały za dużo o tym szlaku i nieciekawym z pozoru szczycie, więc nie miałam o nim żadnego konkretnego wyobrażenia. Może poza tym, że skoro nisko i krótko to pewnie szału nie będzie. A jednak był. Swoje zrobiła też mroczna ale słoneczna pogoda i jesienne kolory. Było ładnie, łatwo (jedyną, nie taką znowu wielką, trudność może zrobić krótkie, ale strome podejście na szczyt Praszywki) i pusto. Przez 5 godzin w górach nie spotkaliśmy żywej duszy.

Zaza mówi, że Beskid Żywiecki z psem jest najlepszy 🙂

Czarny szlak z Praszywki Wielkiej do Rycerki Dolnej

Share: